Kiedy dom jest daleko
Brakuje miłości i przyjaźni
Gdy zdajesz sobie sprawę, że żyjesz na świecie, w którym samotność jest na porządku dziennym
A problemy rozwiązywane są milczeniem
Kiedy jedynym wyjściem zdaje się być udawanie, że wszystko jest w porządku
Jaką wartość mają święta?
czwartek, 20 listopada 2014
czwartek, 6 listopada 2014
sobota, 7 czerwca 2014
piątek, 25 kwietnia 2014
sobota, 8 marca 2014
...
"widziałem wiele wspaniałych rzeczy, byłem obecny przy każdej światowej katastrofie i pracowałem dla najgorszych drani. widziałem też największe cuda, ale jest tak, jak powiedziałem: nikt nie żyje wiecznie. kiedy w końcu przybyłem po Liesel odczułem samolubną przyjemność, że przeżyła te 90 lat tak mądrze"
Złodziejka książek (2013)
słodko gorzka historia o spuściźnie, jaką niesie za sobą wojna, bez patosu
śmierć nie jest wcale największym draniem świata
tylko ludzie
środa, 12 lutego 2014
czwartek, 23 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
Często zadawałam sobie pytanie, po co właściwie powstał ten blog. Pojawił się intuicyjnie, jakby wiedział, że będzie potrzebny. Teraz, zwłaszcza po czasie, przekonałam się, że chodzi o ból. Ból spowodowany rozczarowaniem, strachem, bezsilnością lub brakiem wiary w osiągnięcie czegoś. On zmusza do wyciągania wniosków, jest formą wyrazu i nie zniknie ot tak, musimy go odpowiednio przeżyć żeby odszedł. Pisanie w tym pomaga.
Ja muszę podzielić się swoim bólem. Bólem, który wkrada się do snów, z którym zasypiam i budzę się. Bólem, który nie został odpowiednio przeżyty, dlatego nie może mnie opuścić. Bo taka jest prawda o bólu, można o nim zapomnieć, można ukryć go pod różnymi sprawami dnia codziennego, może być zastąpiony jakimiś innymi, na daną chwilę bardziej intensywnymi uczuciami. Ale on prędzej czy później wróci, będzie rozsiewał strach paraliżujący ciało i duszę, odbierze zdolność podejmowania racjonalnych decyzji, sprawi, że jesteśmy słabi. Że ja jestem słaba.
Bardzo łatwo Ci się słucha i bardzo łatwo Ci się mówi. Jeszcze prościej zapomina. Kiedy pojawia się zwątpienie, wszystko, co zostało zbudowane rozpada się z dnia na dzień. Rozpada się, jeżeli nie zostanie naprawione. Ale jak cokolwiek ma się naprawić, skoro już dawno zostało puszczone w niepamięć, wydaje się być praktycznie nieistniejące. Bo praca, bo uczelnia, bo inne obowiązki... Pobłażliwość. A ja jestem, powieszona między tymi wszystkimi sprawami jak w próżni, i ciągle zwątpienie nie daje spać
I pozostawia po sobie tylko ból.
Ja muszę podzielić się swoim bólem. Bólem, który wkrada się do snów, z którym zasypiam i budzę się. Bólem, który nie został odpowiednio przeżyty, dlatego nie może mnie opuścić. Bo taka jest prawda o bólu, można o nim zapomnieć, można ukryć go pod różnymi sprawami dnia codziennego, może być zastąpiony jakimiś innymi, na daną chwilę bardziej intensywnymi uczuciami. Ale on prędzej czy później wróci, będzie rozsiewał strach paraliżujący ciało i duszę, odbierze zdolność podejmowania racjonalnych decyzji, sprawi, że jesteśmy słabi. Że ja jestem słaba.
Bardzo łatwo Ci się słucha i bardzo łatwo Ci się mówi. Jeszcze prościej zapomina. Kiedy pojawia się zwątpienie, wszystko, co zostało zbudowane rozpada się z dnia na dzień. Rozpada się, jeżeli nie zostanie naprawione. Ale jak cokolwiek ma się naprawić, skoro już dawno zostało puszczone w niepamięć, wydaje się być praktycznie nieistniejące. Bo praca, bo uczelnia, bo inne obowiązki... Pobłażliwość. A ja jestem, powieszona między tymi wszystkimi sprawami jak w próżni, i ciągle zwątpienie nie daje spać
I pozostawia po sobie tylko ból.
piątek, 17 stycznia 2014
sobota, 11 stycznia 2014
niedziela, 5 stycznia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)





