niedziela, 26 czerwca 2011

szukam czterolistnej koniczyny, której wczoraj nie znalazłam
jutro też jej nie będzie
zginęła wśród kwiatów, zjadły ją robaki
są bardzo głodne tego lata
a ja, w środku wszechobecnej błogości uświadomiłam sobie, że moje czterolistne szczęśnie umyka z każdym wakacyjnym dniem
bo wakacje kiedyś się kończą

a Ty nie możesz tego zrozumieć

czwartek, 16 czerwca 2011

środa, 8 czerwca 2011

fuckin' sialalala

teatr mundi

jeżeli ktoś wrzucił nas na jedną scenę bez powodu, ja muszę wierzyć, że to ma jakiś cel
i gdy w końcu nas olśni, zielona czapeczka przestanie zasłaniać Ci oczy, byś w końcu wiedział, dokąd idziesz

the sun will kiss the ice

wtorek, 7 czerwca 2011

nie razem, tylko obok siebie

tak jakby chciałabym, żeby paplanie zamieniło się w słowa
tak jakby wiem, że rozczarowanie to najsilniejsze uczucie
tak jakby myślałam, żeby ułożyć te puzzle z Wami od nowa
jeszcze raz


ale czy nie pogubiliśmy za dużo części?
tak jakby..

zabawa formą

manekiny wiecznie milczą
pozwalają nakładać na siebie kolory, tkaniny, humory i kaprysy ludzi
nie zmieniając się, są częścią zmian
zabawa formą - do tego są potrzebne

a ja myślę, że mają ogień w głowie
 i gdy zostają same w pracowniach krawieckich tańczą tak, jak my nigdy byśmy nie potrafili
żeby pozbyć się odświętnej grzeczności, w którą są ubierane
jak my
od święta

poniedziałek, 6 czerwca 2011

bezradność można odczuwać na różne sposoby
dla mnie jest to taki taki stan, w którym nie potrafimy oddzielić radości od smutku
tak naprawdę to sami jesteśmy sobie winni, uzależniając nasze szczęście od innej osoby
nienawidzę być od kogoś zależna
dlaczego wiecznie musimy sobie coś udowadniać?
chyba wiem dlaczego. i właśnie dlatego jestem bezradna

piątek, 3 czerwca 2011

środa, 1 czerwca 2011

nudy w sprayu

siedzenie w domu jest jak pieczenie ciast.
temu stwierdzeniu prawdopodobnie brakuje obiektywizmu, ale nie mogłam trafniej (według własnego mniemania) nazwać tego nużącego i nudnego zajęcia.
być może brak mi cierpliwości, ale życie wciąż pogania, tak mocno pragnę, żeby poganiało..
mieszanie jednolitej masy do niczego nie prowadzi. przepis jest zbyt elastyczny, ciągle ulega zmianie, broni się przed  spisaniem go na kartkę. jest różnorodny i niepewny, szefowa kuchni uparcie nie chce wprowadzić go do menu. bardzo namiętnie kocha  się ze statecznością, a ja nie mogę zapewnić jej tego samego, nigdy nie będę mogła
mnóstwo grudek, niesmaczny zakalec albo niedopieczone babeczki - to wszystko na co mnie stać, gdy jestem zmuszana do rutyny
wszystkie niedostatki najłatwiej przykryć śmietaną w sprayu, co też starannie czynię

dlaczego dwoje ludzi wciąż próbuje zmusić mnie do siedzenia w kuchni?
trochę śmietany na koniec