poniedziałek, 28 lutego 2011
czwartek, 17 lutego 2011
planuję szare przypadki losowe
właśnie zdałam sobie sprawę, jak cudownie żyje się bez duszącego zapachu cynamonu, który uparcie towarzyszył mi przez dwa lata. w końcu, ze spokojnem mogę jeść pierniki. trzeba tylko znaleźć mleko
środa, 16 lutego 2011
niedziela, 13 lutego 2011
piątek, 11 lutego 2011
rozmowy nocą
niepewność, strach,
strach, strach,
niepewność
i znowu strach
a później niepewność
i tak błązimy wokół siebie,
bo w obecnych czasach ludzi nauczono, że brak stabilności to część gry, w której słowa można rzucać na wiatr
a przecież każde słowo, jak liść, spadnie nam prędzej czy później na dłonie
strach, strach,
niepewność
i znowu strach
a później niepewność
i tak błązimy wokół siebie,
bo w obecnych czasach ludzi nauczono, że brak stabilności to część gry, w której słowa można rzucać na wiatr
a przecież każde słowo, jak liść, spadnie nam prędzej czy później na dłonie
czwartek, 10 lutego 2011
środa, 9 lutego 2011
wtorek, 8 lutego 2011
Fanny i Aleksander (1982)
warto było wstać dzisiaj wcześnej i (mimo czterdziestominutowego spóźnienia) dotrzeć do szkoły na ten trzygodzinny seans. szweckie kino. piekielnie trudny. piękny.
świat widziany oczami dziecka, z jednej strony zimny i okrutny dom ojczyma, z drugiej groteskowa rodzina aktorów. fabuła zdaje się być banalna, i, owszem, byłaby taka, gdyby nie słowa. (o ile życie byłoby łatwiejsze, gdybyśmy nic nie mówili!) do filmu wkradają się przemyślenia egzystencjalne, filozoficzne, mnóstwo pytań o istnienie Boga i moralność. tak naprawdę każdy wyciągnął z niego inne wnioski, tak myslę
"ogarnęłam emocje, które wychodziły z ciała i dlatego mogłam nad nimi zapanować. ale rzeczywistość i tak się rozsypała"
niedziela, 6 lutego 2011
where's wonderland?
potrzebuję trochę słońca. białych chmurek. trawy. nieba. niech zielony połączy się z niebieskim, jeszcze raz.
tymczasem po nieprzespanej nocy i pustych snach, rano wita mnie deszcz bębniący o parapet
piątek, 4 lutego 2011
samotność w sieci
ekranizacja tej książki po raz kolejny przekonuje mnie, że żadna z nich nie zastąpi słów zapisanych na kartce. nawet mimo mojej ogromnej miłości do Andrzeja Chyry
"przyszła do biura, rozpuściła włosy, włączyła komputer. już na nią czekał.
-otwórz wino, Jakubku - napisała, dzsiaj mnie uwiedziesz"
czwartek, 3 lutego 2011
so let me know when we get there, if we get there
dzisiaj w radiowej trójce, w "prywatnej kolekcji" swoje muzyczne upodobania zaprezentował Robert Amirian, wspaniały człowiek! słucha świetnej muzyki a jeszcze lepiej ją definiuje. najbardziej spodobał mi się ten kawałek: KLIK, bardzo sensualny i pełny niepewności jednocześnie. przepiękny wokal
"so let me know when we get there, if we get there"
"so let me know when we get there, if we get there"
środa, 2 lutego 2011
Across the universe
obowiązkowa lektura dla fanów Beatles'ów, doskonałe muzyczne aranżacje. cała ścieżka dźwiękowa jest godna uwagi, ale szczególną sympatię mam do tego kawałka: KLIK
zdecydowanie najlepszy musical, jaki widziałam
ps. uwielbiam Jima Sturgessa, uwielbiam jego akcent, uwielbiam jego dłonie, uwielbiam sposób, w jaki ją dotyka, uwielbiam, jak na nią patrzy
wtorek, 1 lutego 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)












