czwartek, 17 lutego 2011

planuję szare przypadki losowe

właśnie zdałam sobie sprawę, jak cudownie żyje się bez duszącego zapachu cynamonu, który uparcie towarzyszył mi przez dwa lata. w końcu, ze spokojnem mogę jeść pierniki. trzeba tylko znaleźć mleko

środa, 16 lutego 2011

JUNO


co za uroczy film! świetna rola ellen page. i ten gitarowy soundtrack  <3 (KLIK)
fajnie jest być dziwakiem, życie wydaje się wtedy dużo łatwiejsze

piątek, 11 lutego 2011

rozmowy nocą

niepewność, strach,
strach, strach,
niepewność
i znowu strach
a później niepewność
i tak błązimy wokół siebie,
bo w obecnych czasach ludzi nauczono, że brak stabilności to część gry, w której słowa można rzucać na wiatr

a przecież każde słowo, jak liść, spadnie nam prędzej czy później na dłonie

wtorek, 8 lutego 2011

Fanny i Aleksander (1982)


warto było wstać dzisiaj wcześnej i (mimo czterdziestominutowego spóźnienia) dotrzeć do szkoły na ten trzygodzinny seans. szweckie kino. piekielnie trudny. piękny.
świat widziany oczami dziecka, z jednej strony zimny i okrutny dom ojczyma, z drugiej groteskowa rodzina aktorów. fabuła zdaje się być banalna, i, owszem, byłaby taka, gdyby nie słowa. (o ile życie byłoby łatwiejsze, gdybyśmy nic nie mówili!) do filmu wkradają się przemyślenia egzystencjalne, filozoficzne, mnóstwo pytań o istnienie Boga i moralność. tak naprawdę każdy wyciągnął z niego inne wnioski, tak myslę

"ogarnęłam emocje, które wychodziły z ciała i dlatego mogłam nad nimi zapanować. ale rzeczywistość i tak się rozsypała"

Przejrzeć Harrego


lubię Woodiego Allena
ps. "I'm cold and I am shamed"

niedziela, 6 lutego 2011

where's wonderland?


potrzebuję trochę słońca. białych chmurek. trawy. nieba. niech zielony połączy się z niebieskim, jeszcze raz.
tymczasem po nieprzespanej nocy i pustych snach, rano wita mnie deszcz bębniący o parapet

piątek, 4 lutego 2011

samotność w sieci




ekranizacja tej książki po raz kolejny przekonuje mnie, że żadna z nich nie zastąpi słów zapisanych na kartce. nawet mimo mojej ogromnej miłości do Andrzeja Chyry

"przyszła do biura, rozpuściła włosy, włączyła komputer. już na nią czekał.
-otwórz wino, Jakubku - napisała, dzsiaj mnie uwiedziesz"

czwartek, 3 lutego 2011

so let me know when we get there, if we get there

dzisiaj w radiowej trójce, w "prywatnej kolekcji" swoje muzyczne upodobania zaprezentował Robert Amirian, wspaniały człowiek! słucha świetnej muzyki a jeszcze lepiej ją definiuje. najbardziej spodobał mi się ten kawałek: KLIK, bardzo sensualny i pełny niepewności jednocześnie. przepiękny wokal


"so let me know when we get there, if we get there"
(...)
tylko ślepy smak
i niemy dotyk
biegały między nami
gdy pogrążeni w sobie
leżeliśmy blisko

odrobina latin jazzu

KLIK

środa, 2 lutego 2011

xxxxx

JD: uznałaś, że tak należy postąpić?
KIM: nie, podjęłam głupie ryzyko
JD: więc czemu to zrobiłaś?
KIM: bo z jakiegoś powodu bardzo mi zależy na twojej reakcji

KLIK

Across the universe






obowiązkowa lektura dla fanów Beatles'ów, doskonałe muzyczne aranżacje. cała ścieżka dźwiękowa jest godna uwagi, ale szczególną sympatię mam do tego kawałka: KLIK
zdecydowanie najlepszy musical, jaki widziałam


ps. uwielbiam Jima Sturgessa, uwielbiam jego akcent, uwielbiam jego dłonie, uwielbiam sposób, w jaki ją dotyka, uwielbiam, jak na nią patrzy