przypomina hiszpańskie Lloret de Mar, szalone wakacje, plażę i mnóstwo wolności.
mimo iż były to naprawdę wspaniałe dni, w moje myśli wdziera się gorzki smak niepokoju.
jakaś dziwna gorycz, obcość i to bolesne uczucie braku przynależności do kogoś albo czegoś.
czułam, jakby słona woda porwała mnie ze sobą, odbierając resztki wolnej woli, mieszając z nicością.
tak, jakbym do nikogo nie należała.
wróciłam do domu i słona woda porwała mnie znowu..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz