Kiarcia nie znosi ptaków, które bezczelnie latają po jej niebie. Tak, po JEJ niebie a dokładnie jego skrawku, który widzi przez okno, leżąc na łóżku i wysoko zadzierając łepek. Bardzo się wtedy denerwuje. Czarne ptaszyska przelatują, zawłaszcza rano, nie pytając jej nawet o zdanie. Krzyczy niemiłosiernie jak je widzi i próbuje złapać. Ma w swojej psiej główce tyle naiwnego zapału, że chyba nigdy im nie odpuści przez co, czasem nawet skutecznie, zgoni kilka z drzew. Chciałabym mieć tyle, być może nawiwnej nadzieji, co ona, bo w moim niebie ptaki pukają już w szyby.
ps. a kiedy nuta zamienia się w słowo.. KLIK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz